Szelki nie służą do swobodnego latania
Szelek ze smyczą lub nawet przedłużką nie powinno używać się do swobodnych lotów, bo jest to niebezpieczne. Papuga może się zaplątać w przedłużkę lub zawadzić nią o drzewo. W standardowych zestawach szelek smycz jest stosunkowo krótka. Szelki z krótką smyczą mają wyłącznie chronić, by spłoszona przez przypadek papuga nie odleciała, narażając się na różne niebezpieczeństwa. Dłuższa smycz niepotrzebnie plątałaby się wokół głowy opiekuna. Latanie na smyczy, nawet, jeśli byłaby ona odpowiednio przedłużona, lub na elastycznej przedłużce, jest w ogóle nie wskazane. Umożliwianie lotów w kółko, tj. wokół opiekuna trzymającego koniec wielometrowej przedłużki może zakończyć się wypadkiem, w którym narażone będzie zdrowie, a nawet życie ptaka. Owszem, pokazaliśmy Państwu, jak wygląda taki lot, w reportażu Papuziej Telewizji “Czy moja papuga też może tak latać” (w minucie 4:04). Ale, nie pochwalam takiego sposobu. Żywy ptak to nie zabawka, która może latać w kółko na uwięzi.

A, tym bardziej karygodne jest uwiązanie papugi na długiej smyczy w ogrodzie i pozostawienie jej bez kontroli. Tak uwiązana papuga może zaplątać się w smycz i udusić, zostać zaatakowana przez kota, czy wreszcie przegryźć smycz. Papugę na przedłużce trzeba mieć zawsze pod kontrolą. A optymalnym rozwiązaniem do wychodzenia z papugą na ramieniu jest standardowa ok. metrowa smycz znajdująca się w komplecie z szelkami.
Ale szelki można wykorzystać do wstępnej nauki wolnych lotów
Nauka swobodnego latania przebiega na różne sposoby, dostosowane do konkretnej papugi, i powinna odbywać się pod okiem doświadczonego trenera. W Polsce nie ma jeszcze profesjonalnych kursów nauki latania. A jest to, niestety, umiejętność, której każdy ptak musi się nauczyć tak, jak niemowlę uczy się chodzić. Niestety, papugi pochodzące z hodowli, zwykle nie przyswajają sobie umiejętności swobodnego latania na zewnątrz w odpowiednim wieku i, kiedy trafiają do ostatecznego opiekuna, jest już na to trochę za późno. W naturze ptaki uczą się latać tuż po opuszczeniu gniazda. Wtedy ich mózg jest przystosowany do takiego właśnie rozwoju. Wtedy rozwijają się jednocześnie wszystkie zmysły. Kiedy ten wiek minie, nauka latania nie przychodzi już tak łatwo. Podobnie jest u ludzi. Jeśli nie nauczą się czegoś w młodości, w starszym wieku przyswajają sobie to trudniej. Lot wymaga współdziałania wielu zmysłów – nie tylko zmysłu orientacji, ale i podejmowania błyskawicznych decyzji.
I właśnie szelki z przedłużką mogą posłużyć do nauki lotów na tak zwanej 'flight line’, czyli na 'linie do latania’. Ten sposób nie przygotuje jednak naszego pupila w pełni do wolnych lotów bez szelek. To zaledwie wstępna metoda treningu, której celem jest przyzwyczajenie ptaka, by po każdym przelocie wracał do opiekuna, czyli tzw. trening przylatywania na zawołanie, który można przeprowadzać również w mieszkaniu bez szelek. „Zestaw do tej nauki” na zewnątrz składa się z 2 opiekunów, szelek z kilkumetrową smyczą oraz z grubszej kilkunastometrowej liny i dwóch „śledzi”, jakie wykorzystuje się do mocowania linek od namiotu. Niektóre firmy oferują podobne zestawy, ale można je również wykonać samodzielnie.
Papuga musi być wcześniej przyzwyczajona do noszenia szelek i związana z opiekunami, którym powinna bezgranicznie ufać. Do treningu wybieramy otwartą przestrzeń, pozbawioną drzew, krzewów, płotów i innych pułapek, mogących zakłócić swobodny lot. Kilkunastometrową linę rozciągamy na ziemi i mocujemy oba jej końce do podłoża przy pomocy „śledzi”. Papudze zakładamy szelki i przypinamy do nich długą elastyczną przedłużkę. Można też krótką elastyczną smycz, jaką mamy w zestawie z szelkami, przedłużyć cienką, lekką, mocną linką nylonową lub poliamidową. Nie może to być jednak tylko nierozciągliwa linka! Musi amortyzować papugę, jeśli odleci w innym kierunku. Koniec linki mocujemy do rozciągniętej na ziemi liny w taki sposób, aby umożliwić swobodne przesuwanie się go po linie. Można przywiązać go do metalowego kółka, które nakładamy na linę przed jej przymocowaniem do ziemi. Opiekunowie stają naprzeciwko siebie po obu stronach liny. Jeden z nich trzyma papugę, drugi zaczyna ją przywoływać. Ten, który ją trzyma, zachęca ją do lotu, podnosząc zdecydowanie rękę w górę. Papuga, pozostając cały czas na przesuwającej się wzdłuż liny uwięzi, swobodnie przelatuje do drugiego z opiekunów, który nagradza ją smakołykiem. Po chwili stymuluje ją do lotu w przeciwnym kierunku. Taką naukę przylatywania na zawołanie, podobnie jak trening zakładania szelek, można również przeprowadzać z zastosowaniem pozytywnego wzmocnienia, czyli właśnie np. smakołykiem.

Jeśli do nauki przylatywania na komendę nie używacie liny, pamiętajcie, że przedłużka musi być dłuższa, tak aby jeden z opiekunów zawsze mógł zabezpieczyć jej koniec.
Oczywiście, pierwsze przeloty mogą nie przebiegać tak łatwo, jak w powyższym opisie. Musimy być przygotowani na różnego rodzaju trudności, ale, jeśli zauważymy, że nasz pupil źle reaguje na zaistniałą sytuację, należy natychmiast przerwać ćwiczenia i wznowić je po pewnym czasie. Dla papugi musi to być rodzaj przyjemnej zabawy, a nie stres. Z czasem można stopniowo wydłużać odległość i wysokość przelotów.
Przylatywanie na zawołanie może być również ćwiczone bez liny i szelek w pomieszczeniach. Albo bez liny na zewnątrz, ale wtedy drugi koniec smyczy musi być zawsze zabezpieczony przez jednego z opiekunów. Kolejnym etapem nauki wolnych lotów jest zwykle trening bez szelek w dużej hali.
Papugę przyzwyczaja się, żeby przylatywała do opiekuna na komendę. Nie wolno wypuścić papugi na swobodne loty na zewnątrz, jeśli nie nauczy się bezwzględnego posłuszeństwa. Do takich lotów nadają się tylko papugi, które bezgranicznie ufają swojemu opiekunowi i są mu posłuszne. Słowo „posłuszeństwo” powinno raczej być użyte w cudzysłowie. Osiąga się je bowiem dzięki treningowi z tzw. pozytywnym wzmocnieniem. Papuga musi wiedzieć, że po powrocie do opiekuna czeka na nią jakaś gratyfikacja, np. smakołyk. To uzależnia, ale nie zawsze musi zadziałać. Dlatego warto poszerzyć katalog wzmocnień o inne ich rodzaje.
Tak więc najpierw konieczny jest trening, który da opiekunowi pewność, że papuga będzie odpowiednio reagowała na jego komendy. Tylko wtedy będzie całkowicie bezpieczna i będziemy mogli polegać, że do nas wróci. Jeżeli jednak takiej absolutnej pewności nie mamy, a chcemy, żeby zażywała świeżego powietrza i kąpieli słonecznych, lepiej pozostać przy szelkach ze standardową krótką elastyczną smyczą lub przedłużką, które poskromią ją przed oddalaniem się od opiekuna. Zanim więc rozpoczniecie naukę wolnych lotów, obejrzyjcie też część 3 serii „Zlot papug” p.t. „Czy moja papuga też może tak latać?” i część 2 serii ” Grupa wolnych lotów w Australii” p.t.„Czy moja papuga też może tak latać?”