Chociaż podawanie żwirku ptakom domowym ma długą historię, to można spotkać się z poglądami, że praktyka ta jest kontrowersyjna lub wręcz szkodliwa dla papug. Jeśli zadacie sztucznej inteligencji w języku polskim pytanie, czy żwirki są szkodliwe dla papug, otrzymacie odpowiedź twierdzącą. Rzecznik Google twierdzi, że w wielu przypadkach, gdy AI udziela nieprawidłowych odpowiedzi, dzieje się tak dlatego, że w sieci nie ma zbyt wielu wysokiej jakości informacji, które można by wyświetlić dla danego zapytania. Dzieje się tak również – to już moja opinia – gdy w obszarze jakiegoś języka, w sieci dominują publikacje prezentujące jedną, niekoniecznie prawdziwą opinię na dany temat.
Co to są grity?
Ale początkującym papuziarzom należy się najpierw wyjaśnienie, co to jest grit. Chodzi tu o nierozpuszczalne i nie trawione żwirki, czyli drobne kamyczki różniące się wielkością w zależności od gatunków papug, dla których są dedykowane. Dla najmniejszych ptaków są wielkości ziarenka piasku. A np. strusie połykają kamienie, których średnica dochodzi nawet do 10 cm! Nazywa się je gastrolitami. Są one wykorzystywane w przewodach pokarmowych ptaków i niektórych innych zwierząt (np. krokodyle czy foki) do mechanicznego rozdrabniania pokarmów, aby mogły zostać one lepiej strawione.
Gastrolity można podzielić na te, które nie są absorbowane w układzie pokarmowym i później stopniowo wydalane, oraz te które ulegają powolnemu rozpuszczeniu, i ostatecznie zostają przyswojone przez organizm. Te drugie to dodatki do oferowanych w handlu żwirków, takie jak pokruszone muszle, glinka kaolinowa czy węgiel drzewny. Są one też w kostkach i blokach mineralnych. Te rozpuszczalne gastrolity, dopóki się nie rozpuszczą, pełnią taką samą funkcję, jak żwirki.
No więc, czy podawać papugom grity?
Dla mnie odpowiedź jest jednoznaczna – tak! Skąd więc kontrowersje? Zapoznając się z opiniami weterynarzy i hodowców, rzuca się w oczy, że przeciwnicy żwirków wywodzą się prawie wyłącznie ze Stanów Zjednoczonych.

To głównie Amerykanie są największymi przeciwnikami podawania żwirków, twierdząc, że prowadzą one do niedrożności układu pokarmowego, która może zakończyć się śmiercią.

A zwolennicy gritów z innych rejonów świata, głównie Wielkiej Brytanii i Australii, kontrargumentują, podkreślając, że papugi w naturze instynktownie wyszukują i połykają małe kamyczki.

Mało tego, aby je zdobyć ryzykują, siadając na ziemi, a to jest dla nich niebezpieczne, ponieważ są wtedy bardziej narażone na ataki drapieżników. Tymczasem, ptaki w naturze, kierując się instynktem, nie robią niczego, co jest zbędne i może narazić je na niebezpieczeństwo.
No tak, ale ta teoria o rzekomej szkodliwości gritów nie wzięła się znikąd. Otóż wiele lat temu, gdy ręczne wykarmianie papug dopiero raczkowało, w USA nagłośniono przypadki piskląt, które „dorwały się” do pojemników ze żwirkiem i zaczęły go pochłaniać, zapychając nim swoje przewody pokarmowe, co doprowadziło do śmierci. Tylko, że ten tragiczny skutek wynikał z błędów popełnionych przez człowieka!
Zanim wyjaśnię, jak do tego dochodziło, wspomnę jeszcze o Polsce. Niestety, u nas najczęściej powielane są tezy ze Stanów Zjednoczonych.
Polskie manipulacje
Natknąłem się w polskim internecie nawet na pewną manipulację. To tekst ostrzegający przed gritami:

Wykorzystuje zdjęcie rentgenowskie papugi, w której przewodzie pokarmowym utknęły kawałki betonowej żerdzi, służącej do ścierania pazurów i dziobów. Niestety, beton się kruszy. Dlatego unikajcie żerdzi z betonu. W handlu dostępne są żerdzie wykonane z trwalszego niż beton materiału, np. z żywicy epoksydowej, która po pełnym utwardzeniu staje się bezpieczna i chemicznie obojętna.
Ale wróćmy do papugi, która objadła się betonem. Trafiła do kliniki z objawami letargu, zmniejszonym apetytem, i skąpymi odchodami. Zdjęcie to pochodzi z bloga na stronie amerykańskiego Stowarzyszenia Ptasich Weterynarzy. Jednak tytuł polskiego wpisu „Piasek, żwirek, grit i inne kruszywa mineralne są szkodliwe” to wyłącznie opinia NASZEJ POLSKIEJ przeciwniczki gritów. Amerykańska weterynarka – autorka oryginalnego tekstu – opisuje tylko możliwe szkodliwe skutki przypadkowego NADMIERNEGO, podkreślam, NADMIERNEGO, jak w tym konkretnym przypadku, spożycia kruszywa powstałego z betonu, które na zdjęciu rtg w żołądku papugi wygląda jak żwirek lub piasek, a NIE podawanych papugom w ograniczonych ilościach produktów w postaci piasków i żwirków przeznaczonych do spożycia. Polska przeciwniczka gritów wykorzystała sytuację, że nazwy tych produktów przeznaczonych do spożycia, czyli „piasku” lub „gritu”, nazywanego potocznie żwirkiem, są zbieżne z nazwami materiałów, które papuga, pozbawiona ich, lub papuga o wypaczonym łaknieniu może przypadkowo spożyć z jej otoczenia, a które do spożycia nie są przeznaczone, a więc np. pokruszona betonowa żerdź, fuga czy betonowy gzyms. Po pokruszeniu mamy z nich „gritty material” i „sandy material”, czyli materiały żwirowe i piaskowe. Tak więc wspomniana weterynarka w tym zdaniu absolutnie NIE nawołuje do niepodawania żwirków. Przestrzega jedynie – i tu się z nią absolutnie zgadzam – przed udostępnianiem papugom szkodliwych materiałów, które papugi instynktownie spożywają. Przestrzeganie przed podawaniem cementu to przecież nie to samo, co namawianie do usunięcia gritów z menu. Jednak polska przeciwniczka gritów w swoim artykule manipuluje zbieżnością słów, sugerując, że to jest to samo i odwraca sytuację, jak to robiła już w wielu innych tematach, manipulując nawet wynikami badań naukowych.
Zestawiony z polskim tytułem angielski tytuł ze słowem „gritty”, choć podobnym do słowa grit, czyli żwirek, nie ma z nim nic wspólnego. To idiom oznaczający „przejście do sedna sprawy”. Ale przyznacie chyba, że dla osób nieangielskojęzycznych to zestawienie też sugeruje, iż stan ptaka na zdjęciu RTG jest rezultatem podawania mu produktu w postaci żwirku mineralnego, a to nieprawda. Skubanie i połykanie betonu może być raczej skutkiem BRAKU gritu, który papuga bardzo chciała uzupełnić w swojej diecie.
Z kolei, przy opisie tego, jakie straszne rzeczy mogą się zdarzać, kiedy w przewodzie pokarmowym ptaka, podobnie jak u tej amazonki, znajdą się „Zbyt duże ilości materiałów o wysokiej gęstości mineralnej…” zamiast wiernego tłumaczenia pojawia się: „Większe ilości m.in. żwirku i piasku”. W amerykańskim artykule cały czas mowa o zbyt dużych ilościach materiałów, jak ta pokruszona betonowa żerdź, a polski tekst wyraźnie wskazuje na dostępne w handlu piaski i żwirki podawane papugom w celu wspomagania trawienia.
W artykule nie podano wieku tej amazonki, ani żadnych uwag z wywiadu z jej opiekunami, z którego można by wywnioskować, dlaczego papuga skonsumowała swoją betonową żerdź.
Przyczyny zatkania układu pokarmowego gritem
Ale wróćmy jeszcze do tych wcześniejszych amerykańskich doniesień o młodych papugach, które przejadły się gritem, i dlaczego był to błąd człowieka. Jest to jeden z wielu przykładów tego, jak ważna jest obserwacja papug w naturalnym środowisku. Otóż, w naturze rodzice karmią potomstwo w dziupli do czasu, gdy stanie się samodzielne. Po opuszczeniu gniazda, jeszcze przez krótki czas, mogą dokarmiać je na zewnątrz, ale później młode muszą liczyć na siebie. Instynkt i obserwacja innych ptaków powodują, że DOPIERO WTEDY stopniowo zaczynają wprowadzać do swojej diety żwirki mineralne.
Dziś wiemy już też, że prawidłowy sztuczny wychów polega na przetrzymywaniu wyklutych piskląt w izolacji, w klatce termicznej, przez cały okres wykarmiania. I dopiero, gdy staną się zdolne do samodzielnego pobierania pokarmu, stopniowo wprowadza się inne pokarmy i uczy ich spożywania.
Niestety, taki prawidłowy wychów jest pracochłonny i kosztowny. Dlatego powszechne są patologie. Wychowywane przez pewien czas przez naturalnych rodziców pisklęta zabierane są z gniazd i karmione sztucznie w zwykłych, nie termicznych klatkach, czy nawet kartonowych pudłach. Aby zmusić je do szybkiego usamodzielnienia się, nie są regularnie karmione, lecz nawet gdy jest na to jeszcze za wcześnie, głodnym maluchom podsuwa się stałą karmę, niekiedy zmieszaną z pokarmem do wykarmiania, którą te pochłaniają niczym odkurzacze. Jeśli będą miały wtedy, przypadkowo, dostęp do pojemnika z gritem lub jako podłoże użyto piasku, przed czym zawsze przestrzegam, nieszczęście gotowe.
Te przypadki, na które powołują się przeciwnicy podawania papugom gritów, były właśnie wynikiem błędów i nieprawidłowości przy wykarmianiu piskląt, wynikających niekiedy z nieświadomości, a częściej z chęci przyśpieszenia, dla zysku, okresu karmienia.
Udokumentowane, głównie w USA, przypadki patologicznego spożywania gritów dotyczyły właśnie papug młodych, które były w końcowym etapie sztucznego karmienia, i które nie otrzymały na czas kolejnej dawki pokarmu. Poszukując go, znajdowały naczynie ze żwirkiem i pochłaniały go, chcąc instynktownie zaspokoić głód. A dlaczego takie doniesienia pochodzą głównie z USA? Bo to właśnie w USA po raz pierwszy zastosowano ręczny wychów papug, więc USA mają najdłuższą historię sztucznego karmienia, tam wykarmia się najwięcej papug i dlatego tam zdarzyło się najwięcej takich przypadków.
Oczywiście, takie przypadki mogą się też wydarzyć, kiedy grit podawany jest ptakom chorym, z zaburzonym łaknieniem. Takim ptakom trzeba ograniczać dostęp do gritów i kontrolować ich spożycie.
Do zakończonych tragicznie zdarzeń dochodziło też przy wcielaniu w życie teorii o tzw. co-parenting, czyli współwychowywaniu piskląt przez naturalnych rodziców i ludzi, które również wywodzą się z USA. A przecież, natura tak ukształtowała te ptaki, że do czasu usamodzielnienia się przebywają w gnieździe. Wyjmowanie piskląt z budki lęgowej rujnuje nie tylko ich psychikę. W temperaturze pokojowej, niższej od tej panującej we wnętrzu budki, nie wszystkie składniki pokarmowe są przyswajane przez pisklęta. Stąd pojawiają się często w przyszłości wady rozwojowe. A jeśli tak wychowywane pisklęta przypadkowo „dorwą się” w klatce do żwirków mineralnych przeznaczonych dla rodziców, o tragedię nie trudno. Żwirki mogą podrażnić układ pokarmowy piskląt lub, spożyte w nadmiarze – doprowadzić do jego niedrożności, a to kończy się śmiercią.
Innym powodem nadmiernego objadania się gritami bywa samotność i nuda. To one są powodem wielu zaburzeń zachowań u papug. Zwykle są to stereotypie ruchowe. Ale bywają nimi również powtarzające się manipulacje przedmiotami. W takim przypadku zdarza się, że żwirki mimowolnie trafiają do ich dziobów. Mogą zjadać wtedy wszystko, do czego mają dostęp. Sądzę, że podobne zachowania wielu z nas przejawiało pozostając w czasach pandemii w izolacji na kwarantannie.

Nie wiemy więc, jak doszło do przejedzenia się betonową żerdzią przez wspomnianą amerykańską amazonkę, ale przypuszczam, że przyczyną był któryś z wymienionych przypadków. Amerykańska weterynarka dodaje jeszcze jako rzecz naturalną, że „Niewielkie ilości materiałów mineralnych w żołądku gruczołowym i/lub mięśniowym zdrowych ptaków są bardzo powszechne, ale gdy duże ilości tych materiałów są spożyte naraz, może dojść do zaburzeń żołądkowo-jelitowych i choroby” oraz, że jeśli takie przypadki się zdarzą, „należy podjąć środki zapobiegawcze, aby uniknąć powtórzenia się podobnych incydentów. Należy dokładnie sprawdzić otoczenie w celu zidentyfikowania źródła połkniętego materiału. Przedmioty te powinny zostać usunięte z klatki i szerszego otoczenia, a ptakowi należy uniemożliwić dostęp do obszarów w domu, takich jak ceglane gzymsy i kominki lub podłogi wyłożone kafelkami, z których może skubać kawałki zaprawy lub fugi.”
Jak stosować grity i piaski?
Nie podawajcie gritów zbyt młodym papugom. Kiedy papugi zaczynają same jeść, muszą dopiero poznać, co jest pokarmem, a co nie, i przywyknąć do jedzenia tego, co nim jest. Dlatego doświadczeni hodowcy zalecają, by podawanie żwirków rozpocząć dopiero wtedy, gdy papugi są już przynajmniej od kilku tygodni samodzielnie jedzące i pilnować, żeby w czasie dostępu do żwirków, nie zabrakło im pożywienia. Z obserwacji wynika, że zainteresowanie objadaniem się gritami wykazują jedynie młode osobniki, mające do nich dostęp, gdy są głodne.
Pamiętajcie, że piaski i grity to nie podłoże. Nie mogą być dostępne w klatce przez cały czas. Nie wysypujcie ich więc na dno klatki, bo po pierwsze – ptaki będą zjadały je z odchodami, a po drugie – może to doprowadzić do ich nadmiernego spożycia. Podawajcie je więc w osobnych zawieszonych pojemnikach. Jeśli zaobserwujecie, że wasze papugi zbytnio się nimi interesują, pozostawiajcie je w klatce jedynie na kilka godzin dziennie. Zabierajcie, gdy ptaki zaspokoją już swoje potrzeby. Jeśli zauważycie, że wasze papugi zaczynają spożywać ich ponad miarę, podawajcie je tylko okresowo.
No i, co ważne, nie trawione piaski i grity nie zastąpią kostki mineralnej. Równolegle z nimi trzeba podawać im te przyswajalne przez ptasi organizm sepię lub kostkę wapienną, które są źródłem składników mineralnych. Ale zwróćcie uwagę, że kiedy podajecie bloki mineralne niektórych firm, one już zawierają grity. Wtedy możecie ograniczyć ilość gritów podawanych w osobnym naczyniu. Często słyszę od przeciwników żwirków, że ich papugi ich nie dostają, a są w bardzo dobrej kondycji fizycznej. Ale może podaje się im właśnie kostki mineralne, które już je zawierają. No i kostki mineralne zawierają też rozpuszczalne gastrolity, które, zanim zostaną strawione, pełnią taką samą rolę jak żwirki.

Ostatnio widz Papuziej Telewizji zadał takie pytanie: „Moja papuga ma 20 lat. Żadnych niedoborów, nic. Gritu NIGDY nie miała. Więc jak?” Skoro papuga nie ma żadnych niedoborów, to z pewnością jej dieta była uzupełniana witaminami i/lub kostką mineralną, która dostarczała jej również gastrolitów, pomagających w uwalnianiu składników odżywczych z produktów roślinnych.
Ale to uruchomiło moją wyobraźnię. Jeśli jest to papuga przebywająca poza klatką, może uzupełniać braki gastrolitów w jej otoczeniu (fugi, ściany lub inne przedmioty), czego opiekun mógł nawet nie zauważyć. A do takiego nieszczęścia, jak w opisanym tu przypadku, nie doszło, bo to zdrowa papuga i posiada instynkt dozowania sobie tych gastrolitów. Ale załóżmy, że jest to klatkowa/wolierowa papuga, która nie ma w wolierze żadnych betonowych/fugowych materiałów ani kostki mineralnej. Na początku artykułu wyjaśniłem, co może być gastrolitem, a wyobraźnia podpowiada mi, że mogą być nim również (dopóki nie zostaną strawione/rozpuszczone) kawałki drewna lub kora odłupane z żerdzi, albo kawałeczki plastiku odłupanego z zabawki, co byłoby bardzo niezdrowe. Mogą być nim też różne rodzaje podłoża klatkowego. Też niezdrowe, bo z odchodami, lub niektóre higroskopijne, a więc pęczniejące w żołądku, jak np. podłoże z granulatu z kolb kukurydzy.
Papugi zwykle zjadają nieco kory, bo są w niej taniny, które działają jak antybiotyk. A małej papużce wystarczą jako gastrolit drobinki, których spożycia opiekun nawet nie zauważy. Przecież dla małych papug jako gastrolity używa się ziarenka piasku. A plastik to cichy zabójca. Kiedy staje się zbyt gładki i nie pełni już roli gastrolitu, jest przez organizm ptaka wydalany. Ale do tego czasu pod wpływem tarcia i soków żołądkowych uwalniają się z niego cząsteczki (mikroplastik i nanoplastik), które są rakotwórcze i powodują wiele innych chorób. Skutki tego mogą kumulować się w organizmie i mogą nie dawać objawów nawet przez 20 lat.
Nie wiemy, czy i jaką wyobraźnię mają papugi, ale na pewno nie zdają sobie sprawy ze szkodliwości plastiku, a mają instynkt, który nakazuje im skutecznie poszukiwać czegoś, co zastąpi im brak żwirków lub piasku. I lepiej, żeby nie wykorzystywały do tego niebezpiecznych materiałów.
W każdym razie, potwierdzono, że papugi hodowlane, którym zapewniono dostęp do gritów, były w lepszej kondycji zdrowotnej, bo pełniej wykorzystywały składniki odżywcze z pokarmów niż te, którym tego dostępu nie zapewniono. A to popularne twierdzenie niektórych przeciwników żwirków, że „moja papuga nie dostaje żwirków, a jest zdrowa”? Mam nadzieję, że udowodniłem Państwu, że można je łatwo obalić. Opiekunowie, którzy tak twierdzą, nie zdają sobie sprawy, że ich papugi zrobią wszystko, żeby zaspokoić ich instynkt dostarczania organizmowi gastrolitów.

Oczywiście, ograniczcie ilość gritów, jeśli karmicie papugi głównie granulatem. Potrzeba połykania żwirków jest tym większa, im podawany pokarm jest mniej przetworzony. Stany Zjednoczone są pionierem w żywieniu papug granulatami suplementowanymi owocami i warzywami. A amerykańscy producenci najsilniej lobbują na rzecz uznawania wyższości granulatów nad mieszankami ziaren. Rzeczywiście, ten rodzaj karmy, a więc wysoce przetworzony granulat, jest już tak rozdrobniony i lekkostrawny, że nie wymaga, by poddawać go dodatkowej obróbce mechanicznej wewnątrz organizmu. Stąd przekonania o nieprzydatności żwirków. Jednak amerykańska weterynarka od amazonki objedzonej swoją betonową żerdzią, wcale nie stwierdziła, że żwirki są szkodliwe, tak jak nasza polska przeciwniczka ich stosowania. Nadmieniła jedynie, że: „Papugom domowym nie trzeba podawać żwirku ani gritu.” Zważywszy, że napisała to Amerykanka, to z tą jej opinią też się zgadzam. Rzeczywiście, papugi, które są żywione wyłącznie granulatami (a tak jest w USA) nie potrzebują żwirków, lub potrzebują je w mniejszych ilościach, jeśli granulaty są uzupełniane surowymi warzywami i owocami. Przy okazji zobaczcie, co daje gotowanie warzyw i owoców.
Żywienie papug w USA granulatami jest standardem, ale reszta świata uważa, że podawanie im wyłącznie granulatu nie jest dla nich korzystne, zarówno jeśli chodzi o ich zdrowie fizyczne, jak i psychiczne, o czym opowiedziałem w naszej serii filmów o żerowaniu. Granulat może być cennym, ale jedynie UZUPEŁNIENIEM diety.

Często podawany jest też argument przeciwko stosowaniu żwirków, przekonujący, że gołębie czy ptaki z rzędu wróblowych nie usuwają łupin z nasion, więc dlatego wymagają żwirku, który pomoże im te łuski rozdrobnić. Natomiast papugi przy pomocy swoich wyspecjalizowanych dziobów wyłuskują nasiona, więc są one trawione bez potrzeby stosowania żwirku. To mit z rodzaju tego, że przy wiatrakach kury nie znoszą jaj, a krowy nie dają mleka. Mogła go wymyślić tylko osoba, która totalnie nie rozumie budowy komórek roślinnych i roli gastrolitów w procesie trawienia. W działaniu żwirków u papug nie chodzi o degradowanie łusek, czy innych twardszych elementów roślin, ale nie w pełni trawionej przez ptaki celulozy, z której zbudowane są ściany komórek roślinnych, skrywające wszystkie składniki odżywcze. Ta celuloza wiąże się dodatkowo z hemicelulozą i w ogóle nie trawioną ligniną, tworząc trudną do przebicia barierę.

To dlatego papugi, podobnie jak ludzie, przyswajają zaledwie kilka procent składników odżywczych z roślin. I dlatego, powinniśmy zrobić wszystko, aby tę przyswajalność zwiększyć. A z celuloz i lignin zbudowane są nie tylko ściany komórek łusek, ale też – choć w mniejszym stopniu – ściany komórek nasion, owoców i warzyw. Oczywiście, łupiny to prawie same celulozy i ligniny, i dlatego kondycja zdrowotna gołębi pozbawionych dostępu do żwirków zacznie się pogarszać natychmiast. Papugi, które wyłuskują zjadane nasiona, nie są już tak krytycznie od nich zależne, ale ich brak również odbija się na ich zdrowiu, bo bez mechanicznej degradacji ścian komórkowych pokarmów roślinnych, przyswajają o wiele mniej składników odżywczych.
A więc papugi zjadające ziarna (mimo że bez łusek), orzechy, a nawet miękkie surowe owoce i warzywa, powinny wspomagać mechanicznie ich rozcieranie w układzie pokarmowym. Dziobem nie rozetrą bowiem wszystkich ścian komórkowych pokarmów roślinnych. Wbrew obiegowym opiniom, dotyczy to również dam i lorys, które w hodowlach żywią się głównie owocami i specjalnymi płynnymi pokarmami.
W serii filmów o zieleninach w Papuziej Telewizji („Czy papugi mogą jeść trawę” i „Czy mogą jeść pędy zbóż, liście drzew i sałatę?”) oraz w filmie o gotowaniu warzyw („Gotować czy nie gotować?”) podpowiedziałem, co należy robić, aby tę przyswajalność jeszcze bardziej zwiększyć. Mianowicie, oprócz podawania żwirków, można parować produkty roślinne, blanszować czy rozdrabniać mechanicznie poprzez malaksowanie. Te procesy też niszczą celulozowe włókna roślinne, uwalniając zamknięte w komórkach roślin składniki odżywcze.
Takie argumenty mogą, co prawda, wydawać się irracjonalne, bo przecież w naturze ptaki nie mają dostępu do parowników czy blenderów, więc takie podawanie pokarmów nie jest zgodne z ich naturą. Ale czy na pewno? Rzeczywiście sklepów AGD w dżungli nie uświadczysz, parowników też nie. Ale więcej wiary w zdolności „matki natury”. Milionów lat ewolucji nie wolno ignorować. W naturze rolę tych rozdrabniaczy i parowników pełnią połykane przez nie gastrolity, czyli ostre kamyczki lub u mniejszych ptaków – ziarnka piasku. Papugi wykształciły więc zdolność takiego przystosowywania spożywanych pokarmów, by maksymalnie wykorzystywać zawarte w nich składniki odżywcze.

Spotkałem się też z argumentem, że ptaki rozdrabniają pokarmy samymi ruchami mięśni żołądka mięśniowego. To nadinterpretacja! Owszem, mięśnie mogą je wstępnie rozdrobnić, ale nie zmiażdżą włókien ścian komórkowych roślin. Aby te włókna zetrzeć, potrzebne są ostre gastrolity. To one, zastępując brak zębów u ptaków, przy pomocy mięśni żołądka mięśniowego, zwanego mielcem, miażdżą włókna roślinne, przez co pokarmy stają się lepiej przyswajalne.

Niektórzy uważają, że brak zębów zastępuje rozdrobnienie pokarmów dziobem:

Mam nadzieję, że Państwo jesteście jednak lepszymi obserwatorami. Ssaki spożywające pokarm roślinny, również my ludzie, mają w swoim uzębieniu siekacze służące do rozdzielania (rozdrabniania) jedzenia i zęby trzonowe, które rozcierają go celem uwolnienia składników pokarmowych chronionych ścianami komórkowymi. Jedynie zęby trzonowe są w stanie w większym stopniu zdegradować te ściany zbudowane z nierozpuszczalnych celuloz i lignin. I, o ile moglibyśmy nawet porównać papuzi dziób do siekaczy, to przypisywanie mu roli zębów trzonowych, jest absolutnie nieuprawnione.
No więc, ludzie rozcierają te ściany komórkowe zębami trzonowymi, a czym rozcierają je papugi pozbawione gritów?

Jeśli nie popełnicie błędów w dozowaniu żwirków, wcale nie musicie się obawiać o uszkodzenie błony żołądka. Żołądek mięśniowy posiada grubą, mocną, wielowarstwową błonę, która chroni jego mięśnie. W filmie, który powstał na bazie tego artykułu możecie zobaczyć, jak silnie jest zbudowana:

Aby przekonać do swojej teorii, przeciwnicy gritów wplątują w to nawet słynne peruwiańskie klify, z których papugi zeskrobują glinę. Nigdzie nie spotkałem się z wyjaśnieniami tego zjawiska, sugerującymi, że „zdjęcia papug na zboczach klifów są koronnym argumentem” za potrzebą spożywania żwirków – tylko na PCI:

Glinka służy dwóm podstawowym celom. Po pierwsze neutralizuje toksyny. Dzięki temu, w okresach kiedy bezpieczniejsze rośliny są trudno dostępne, papugi mogą spożywać również te cenne pokarmowo, ale zawierające toksyny. A po drugie, spożywając ją, papugi uzupełniają minerały w swojej diecie. W glinie jest np. 40 razy więcej sodu niż w pokarmach roślinnych. Te dwa cele są tak znamienne, że nigdy nie słyszałem, żeby ktoś przytaczał glinkę jako „koronny argument” w kwestii gastrolitów. Ale muszę przyznać, że rzeczywiście, dopóki glinka nie rozpuści się w przewodzie pokarmowym, pełni rolę gastrolitu. Wyjaśniłem Państwu na wstępie, co może być gastrolitem. Gastrolity są też rozpuszczalne. A pokruszone kawałki twardej, wysuszonej na słońcu gliny mają na tyle ostre krawędzie, że dopóki nie zmiękną, świetnie poradzą sobie z rozdrabnianiem pokarmów. Ale wraz z tą glinką papugi pochłaniają też czasem drobne kamyczki, które pokazałem Państwu we wspomnianym powyżej filmie na przykładzie glinki dostępnej u nas w handlu.
Ale ta – jak to zostało nazwane – „gleba”, czyli drobny piasek, też jest przecież gastrolitem. Piaski przeznaczone są dla mniejszych papug, ale również w żołądkach większych papug, nie tylko żwirki, ale i drobne ziarenka piasku też są w stanie rozetrzeć mikroskopijnej wielkości ściany komórkowe roślin. Wielkość ziarna piasku mieści się zazwyczaj w zakresie od 0,05 do 2 mm, a komórki roślinne mają wymiary od 10 do 100 mikrometrów. A więc ziarna piasku to w porównaniu z nimi giganci. Są od nich od pięciu do 20 razy większe.
A niedowiarkom, którzy zaprzeczają, że papugom są potrzebne gastrolity, zaproponowałbym eksperyment. Podajcie Waszym papugom, którym nie podajecie gritów czy piasku, jakąś wyrwaną z ziemi roślinę z korzeniami oblepionymi ziemią i zaobserwujcie, czym się najpierw zainteresuje. Rośliną? Czy ziemią? Jestem przekonany, że ziemią. Nie muszę chyba dodawać, że ta ziemia musi być odpowiednio przygotowana. Musicie zadbać by była bezpieczna, tzn. wolna od pasożytów, pestycydów, czy nawozów.
Jednak na Papuzim Centrum Informacyjnym poznacie nowe teorie, będące nadinterpretacją, że zjadanie tej glinki jest dowodem na to, że papugi „w Ameryce Południowej preferują glebę” niż żwirki. A więc przyznaje się, że zjadają „glebę”, choć jednocześnie zaprzecza się przydatności piasku w trawieniu. I konkluduje się, że skoro papugi zjadają tę „glebę„, która nie jest gastrolitem, jak żwirek, to „widocznie gastrolitów nie potrzebują”. Do niezrozumienia roli gastrolitów w trawieniu pokarmów roślinnych, dochodzi tu jeszcze niezrozumienie tego, co może być gastrolitem. I skąd pewność, że te papugi z peruwiańskich klifów nie wyszukują też dodatkowo większych żwirków w innych miejscach?

Spróbuję polemizować jeszcze z argumentem, że producenci wytwarzają grity i sprzedają je tylko dla zysku. No cóż, piaski i grity dla papug produkowane są w branży zoologicznej „od zawsze” przez wszystkich największych producentów karm dla papug i oferowane jako niezbędny suplement w ich żywieniu. Nie chciałbym apologetyzować producentów, ale wydaje mi się, że dziś żadna firma nie może sobie pozwolić na wytwarzanie i dystrybuowanie produktów, które choćby w najmniejszym stopniu mogłyby być szkodliwe. Dotyczy to również producentów karm i suplementów dla zwierząt. A więc, nie wyobrażam sobie, by najwięksi potentaci obecni od dziesięcioleci na światowych rynkach, mogli ignorować wiedzę o szkodliwości żwirków mineralnych. Dla nich byłoby to samobójstwem, wizerunkowym strzałem w kolano. A nie jest to przecież dla nich, jak sądzę, produkt generujący jakieś nadzwyczajne zyski. Rozdrobnione kamienie lub piasek, zmieszane z koralowcem, z dodatkiem wapnia, muszelek, kaolinu i węgla drzewnego to produkt ciężki, a więc kłopotliwy w transporcie, spożywany przez ptaki w niewielkich ilościach, a więc i w niewielkich ilościach sprzedawany. Gdyby istniał nawet cień podejrzenia o jego szkodliwości, zostałby – jestem o tym przekonany – natychmiast wycofany. Tymczasem znajduje się on w ofercie wszystkich, bez wyjątku, dużych producentów karm, i jest przez nich polecany jako niezbędny suplement dla wszystkich papug.
A propos węgla drzewnego dodawanego do niektórych gritów – wiele osób przestrzega przed gritami go zawierającymi, argumentując, że może on zakłócać wchłanianie niektórych witamin, powodując ich niedobory. Jednak w naturze ptaki go często poszukują i zjadają, bo wiąże on toksyny w przewodzie pokarmowym, zapobiegając zatruciom. Zawartość węgla w gritach jest naprawdę niewielka, a jego właściwości prozdrowotne rekompensują z nawiązką ewentualne straty wchłanianych witamin. Podobnie też można spotkać się z przestrzeganiem przed stosowaniem żerdzi z gałęzi dębu, bo jego kora i drewno zawierają garbniki, mające podobne jak węgiel działanie anty-odżywcze. Ale kora dębu nie zawiera ich więcej niż niektóre inne gatunki drzew. A korę, podobnie jak węgiel, papugi w naturze zjadają, bo garbniki działają też jak naturalny antybiotyk. Tak więc powinniśmy mieć trochę więcej wiary w instynkt zwierząt. Nawet papugi towarzyszące ludziom od wieków wciąż jeszcze instynktownie potrafią przedłożyć właściwości pro-zdrowotne pokarmów nad anty-odżywcze.
Badania zachowań ptaków w naturze ponad wszelką wątpliwość udowodniły, że podobnie jak węgiel drzewny, czy kora drzew, małe kamyczki są wyszukiwane i połykane przez papugi. A pozbawianie dostępu do nich w hodowlach, ma negatywne następstwa.
*****
Jak więc Państwo widzicie, w polskiej przestrzeni publicznej są osoby, które nie bacząc na twarde argumenty za, wciąż głoszą te wątpliwe przeciw żwirkom, a nawet swoje teorie „twórczo rozwijają”, jak w przedstawionym opisie przypadku amazonki, która objadła się betonową żerdzią. „Wmówiły” sztucznej inteligencji, że żwirki są szkodliwe, i przekonały o tym niektóre polskie grupy fejsbukowe, w których spotkacie się z opiniami, że grity nadają się wyłącznie dla gołębi, a papugom szkodzą i nie wolno ich stosować. Tymczasem głoszone przez Papuzie Centrum Informacyjne przekazy – nie tylko te o gritach, ale też np. o okrucieństwie szelek dla papug, o papuzich telomerach czy o ręcznym karmieniu i stereotypiach – noszą cechy świadomej manipulacji, której celem jest stworzenie „dowodów” mających potwierdzić bardzo konserwatywne poglądy autorki.
Mam jednak nadzieję, że udało mi się wyjaśnić, jakie były źródła powstania teorii o szkodliwości żwirków mineralnych i przekonać Państwa, jaka jest rzeczywiście rola żwirków w trawieniu pokarmów roślinnych.